Jak przerobić mamę i tatę?

Matka przerobiona. Ojciec przerobiony. Kobiecość przerobiona. Relacje z mężczyznami też.
Takie słowa często słyszę od swoich klientek. I, pomimo tego “często”, za każdym razem mam ochotę schować się za jakimś murem, parawanem, albo parasolem chociaż. Mam ochotę się schować, kiedy kolejna kobieta zaczyna strzelać tymi “przerobieniami” jak z katapulty. Wylicza na palcach ile już zrobiła, przerobiła, załatwiła. I zawsze przypomina mi się pytanie Kamy, jednej z moich nauczycielek, które zadawała w takich sytuacjach:
Na co tę matkę przerobiłaś? Na mydło?

– Matkę możemy sobie darować, już ją przerobiłam. – słyszę kolejny raz od ładnej blondynki. Twarz gładka, ale lwia zmarszczka pomiędzy brwiami jest.
A jakże. Znam bardzo dobrze tę złość, to napięcie. Też takową zmarszczkę posiadam. A nawet dwie. Lewą bardziej. I choć dużo już więcej we mnie lekkości i łagodności, wciąż się dobrze trzymają. Nieco płytsze, ale są.
– Tak, wiem, że to wina matki, już mam to przerobione. – mówi dalej ona, nazwijmy ją Jola. Paznokcie pomalowane na czarno, mocne czarne kreski na dolnej powiece.  Warkocz do pasa.
Kobiecość i seksualność przerobiłam też, dlaczego wciąż nie mam radości z seksu?

Nie zawsze jestem miła. Nie jestem od tego, żeby było miło. Jestem od tego, żeby było skutecznie.
– Na co matkę przerobiłaś? – pytam Jolę. Na swoją modłę? Na swoje wyobrażenie? Jest już poprawna? Taka, jak chcesz?
To dlaczego, kiedy dzwoni wciąż cię porusza? Dlaczego biegniesz na każde jej skinienie, a potem zła jesteś, że pokrzyżowała ci plany?
– Na co przerobiłaś swoją kobiecość? Na męskość? A może na aseksualność?
– Ale o co chodzi? – pyta

Sięgam do słownika PWN:

przerobićprzerabiać

1. «dokonać pewnych zmian w gotowej rzeczy w celu jej ulepszenia»
2. «przekształcić jedną rzecz na inną»
3. «wykorzystać surowiec na zrobienie czegoś»
4. «zapoznać się z wyznaczonym programem, działem wiedzy; też: ucząc, wpoić komuś jakiś zasób wiedzy»

Punkt czwarty dawał pewną nadzieję, ale “wpoić” ją rozwiało. Siłowe nadto… Wpoić. Jak na siłę napoić. Wlać do gardła. Albo do głowy.

przerobić się

1. pot. «zmęczyć się, pracując ponad siły»

2. pot. «dać się oszukać, wykorzystać»

Fantastycznie…

przerób

1. «przerabianie surowca na produkt lub półprodukt»
2. «produkt otrzymany z przerobionego surowca»

3. «ilość produktów wykonanych w określonym czasie»

I wtedy Jola rzuca kolejne zdania. Z pretensjami w głosie.
– Ale co o chodzi, przecież wszyscy tak mówią. Przerobić. Co jeszcze mam zrobić, ile przerobić, żeby było dobrze?
Widzę jak broda jej drży. I słyszę i czuję ten żal pod pretensją. Słyszę wołanie o miłość. Widzę małe zranione dziecko, które wyciąga ręce.

– Kim byli rodzice? – pytam.
– Tata był górnikiem. Dojeżdżał do pracy na zmiany. Pracował ciężko, wciąż był zmęczony. Nigdy nie miał czasu. Pamiętam jego oczy wiecznie niedomyte. Czarne obwódki pod nimi… Czarne paznokcie. Łagodny był jak baranek. Wszystko by dla niej zrobił. Dla matki. A ona go ustawiała.

Powiedz do niego: Tato, ja taka, jak ty. Wciąż się po łokcie urabiam, pracuję ponad siły. I też mam takie jak ty oczy i paznokcie… Czarne. I ubieram się też na czarno. Jak górnik.
Patrzy zdziwiona. Oddycha.
– Pamiętam jak czasem zabierał nas nad rzekę. Kiedy miał wolne. Mnie i mojego brata.  Uczył pływać. Brat to nie chciał za bardzo. Ja z tatą chodziłam. Chętnie…

– A mama?
– Mama nie chodziła z nami. Nigdy nigdzie nie chodziła, nie chciała. Wolała w domu siedzieć. Tata chciał jechać na wczasy, ona nie chciała. Też pracowała na zmiany, w szwalni. Zarabiała grosze, mogła sobie tę pracę darować. Tata wielokrotnie jej proponował, żeby ją rzuciła. Jak była w domu też nie miała dla nas czasu, wiecznie dziergała na drutach. Nie znosiłam tych szaliczków i sweterków. I tego jak na ojca patrzyła. Z pretensją, z wieczną pretensją. I tylko na tych drutach dziergała i dziergała. I się nie uśmiechała. Zmarchy takie marsowe na czole miała odkąd pamiętam. Jakby wiecznie skrzywiona była. Chciała mnie uczyć na tych drutach robić, ale uciekałam.
Z tatą nad tę rzekę. Nie znoszę wszelkich robótek.

Sięgam do słownika znów:

przerobićprzerabiać

5. «przenieść oczka z jednego drutu na drugi, robiąc dzianinę»

6. «wpleść coś w tkaninę»

– Rodzice są razem? – pytam.
– Tak. Chociaż dziwię się ojcu, że tak z nią wytrzymuje.

Zobacz swoich rodziców. Jak mieli się kiedyś – mówię. Zamknij oczy i zobacz ich. Jako dzieci, nastolatki, młodzi.
– Mama jako nastolatka z domu na służbę poszła – mówi. Najstarsza była,  a się nie przelewało. Zawsze czekała na niedzielę, kiedy miała wychodne i mogła do domu zawitać. W poniedziałek rano nie chciała znowu tam wracać.
– Niechęć została tak silna, że kiedy za mąż wyszła, wyjeżdżała niechętnie.
Płacze. Kiwa głową. Coś zaczyna pojmować.
– Taty siostra zginęła na wyjeździe. Za granicą. On w domu wtedy został. Zawsze sobie wyrzucał, że, gdyby za nią pojechał, może by ją uratował.
– Na rękę mu było, że mama wyjeżdżać nie chciała. Bał się o nią nawet kiedy do pracy szła…  A ona go trzymała blisko, żeby nie musiał po świecie jeździć i siostry swojej szukać…  Tak sobie służyli.
Kiwa głową.

A teraz powiedz do nich:
Już się w waszą historię miłości nie mieszam. Tak bardzo chciałam być inna od ciebie, mamo, chciałam być lepsza. Tak bardzo chciałam być łagodna, a się utwardziłam. Jestem taka jak ty. Taka sama. Twarda. Zacięta. Zamknięta.

– Całe życie włosy krótkie miałam – mówi. Jak mama i babcia. Odkąd pamiętam, krótkie włosy miały obie. Mama zawsze mówiła, że od pewnego wieku warkocz nie przystoi. Babcia też.  Ale ja właśnie niedawno, na przekór jakby, jakoś, po czterdziestce zapuściłam. Chodzę w spodniach, na sportowo.
Te włosy to jedyny akcent kobiecości teraz. Dobrze mi z nim.
– Powiedz do mamy:  Mamo, z dumą noszę swój kobiecy warkocz. Zaplatam go, jak ty swoje włóczki. Wtedy jestem blisko ciebie. Proszę, patrz życzliwie, jak będę się swoją seksualnością cieszyć. Może nawet spódnicę czasami założę.
– A wiesz – uśmiecha się Jola. – Jak tych robótek wszelakich nie znoszę, tak od jakiegoś czasu za mną chodzi, żeby sobie samej spódnicę uszyć. Taką kolorową z koła…

(Skróty z sesji indywidualnej,  imię zostało zmienione. Dziękuję Jolu <3 )

Zapraszam na warsztaty i sesje indywidualne.
Katarzyna Stańczak
coach oddechem i certyfikowana terapeutka połączonych metod:
– Systemowej pracy z rodziną wg Berta Hellingera
– Szkoły Miłości w Rodzinie wg etyki Prekop

KONTAKT

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o