Matka dominująca. Jak być przy niej małą?

Matka dominująca

Po artykule o Jak zaakceptować słabą matkę?  oraz Ta mała
przyszedł czas na matkę dominującą.
Przypominam Wam, że jeśli wolicie słuchać, niż czytać, Ta mała jest do obejrzenia w formie filmu na youtube:
Ustawienia systemowe. Porządki miłości. Droga do rodziców.

Matka dominująca

Fragmenty listu, kobieta, lat 40:
“Co jeśli matka jest dominująca tak bardzo, że nie daje żyć, że fizycznie
przejmuje miejsce, czynności, obowiązki swojego dziecka, w sumie od
młodego wieku po dorosłość? (…)
Paraliżuje mnie lęk, że ona mnie po prostu
wchłonie, wejdzie mi na głowę, zacznie zarządzać wyglądem mojego
mieszkania, mnie samej, wychowywaniem mojego dziecka, ma ku temu zapędy.
Mam wrażenie, że muszę się bronić. Ogromna energia idzie na
powstrzymanie matki, zamiast iść w rozwój, ciekawość świata, doświadczenia.
Dlaczego matka niszczy dziecko? Czy to może ja to opacznie rozumiem?
Dlaczego kobietom z konfliktem w relacji z matką nie wychodzi z partnerami?
Jeśli przy matce nie jesteś mała, to przy partnerze nie jesteś równa.
Mocarne zdanie, ale chciałabym to zrozumieć.
Co z poddaniem się przy dominującej, zagrabiającej matce? (…)

Też mam córkę. Chcę ją usamodzielnić, jest jeszcze dzieckiem,
ale jeszcze kilka lat i będziemy zwać ją dorosłą.
Chciałabym, żeby była przygotowana.
Chciałabym być wspierająca w tym procesie, nie dominująca.”

Doskonale czujesz, że możesz przy swojej córce powtórzyć historię swoją i swojej mamy.
Tak to też zwykle bywa. Im bardziej mamę wypieramy, tym bardziej stajemy się do niej podobne.
Im bardziej oburzamy się na to, jaka ona jest, tym częściej dokładnie tacy sami jesteśmy dla swoich dzieci.
Wszystko to się łączy, taka to historia miłości…

Matka dominująca

Ale zaczniemy od ciebie…
W grę wchodzi kwestia ustalenia przez ciebie granic. Określenia własnej tożsamości.
Bycie małą przy mamie nie oznacza podporządkowywania się jej. Bycie małą nie oznacza pozwolenia na wchodzenie sobie na głowę. Oznacza uznanie swojej bezsilności przy jej wielkości. A w takich przypadkach, o jakich piszesz, to nawet nie jest tylko mamy wielkość, a tego, co za nią stoi.
I zacząć by wypadało od tych samych słów, jakich użyłam we wrześniowym artykule o matce słabej:

“Co Ty tak naprawdę wiesz o swojej mamie?”
Dominująca?
A czy wiesz co spowodowało, że stała się taka, a nie inna? Z czym musiała się zmagać?
Może jej mama była dominująca?
A może była świadkiem czyjejś śmierci, swojej siostry, brata, mamy i potem o ciebie tak bardzie się bała,
żeby cię nie stracić, że zatraciła się w tym kontrolowaniu, dominacji, pilnowaniu.
A może straciła swoje dzieci, twoje rodzeństwo i dlatego tak boi się o ciebie?
Stąd uważa, że wie lepiej, że urządzi po swojemu, wtedy ty będziesz bezpieczna.
A może widzi, że postępujesz podobnie jak ona i nie chce, byś szła taką drogą?
Dlatego swoimi wtrąceniami za wszelką cenę próbuje cię powstrzymać.
Nie wyszedł ci związek, czy mama też rozstała się z twoim tatą? Może żałuje, może ma poczucie winy, może jej poprawianie twojego życia jest próbą poprawienia swojego? Chciałaby cofnąć czas i zrobić inaczej. Nie da się. Więc próbuje u ciebie.
Te wszystkie uwarunkowania, a może w przypadku twojej mamy, jeszcze inne, są właśnie tym wielkim, co za mamą stoi. Czymś, czemu ona nie może się oprzeć, dlatego postępuje tak, a nie inaczej.
I teraz najważniejsze. Powyższe wywody nie mają na celu usprawiedliwienia twojej mamy.
Nie chodzi o to, żebyś zaczęła się teraz biczować, jaka to jesteś niedobra, bo o tym nie pomyślałaś, nie, nie, po trzykroć nie.
One są po to, żebyś zrozumiała, że nie masz tu co rozumieć.
Pokrętne, prawda? Otóż. Może wiesz, może się dowiesz, a może się domyślasz co spowodowało, że mama jest właśnie taka, a może nie dowiesz się tego nigdy. I wcale nie musisz wiedzieć.

Matka dominująca

Mówisz do mamy (wewnętrznie, w duchu!!! Broń boże w oczy ;-),
mówisz:
Kochana mamo, cokolwiek spowodowało, że postępujesz tak, a nie inaczej, to ja to szanuję. Ufam, że chcesz dla mnie jak najlepiej, mimo, że tego nie rozumiem. Mimo, że wydaje mi się, że chciałabym inaczej, że to, co robisz nie zawsze mi się podoba. Ale ja to szanuję.
I nawet nie próbuję zrozumieć. Za mała jestem na to.

To właśnie znaczy mała… Za mała, by mamę oceniać, bo…
“Co Ty tak naprawdę wiesz o swojej mamie?”
Za mała, by rozumieć w pełni, bo…
“Co Ty tak naprawdę wiesz o swojej mamie?”

Cokolwiek cię prowadzi, mamo, cokolwiek cię w życiu spotkało, to ja to szanuję.
I rozumieć nie muszę. Kłaniam się przed twoim losem i nie mogę ci pomóc.
Jestem na to za mała. To ty jesteś duża, więc doskonale sobie ze swoim losem poradzisz.
Ja jestem ta mała.

Matka dominująca

I tu wracamy do kwestii twoich granic.
Skąd bierze się to, że mama na głowę ci włazi? Pozwalasz jej. Dlaczego jej pozwalasz?
Bo ją bardzo kochasz. Dziecięcą, ślepą miłością.
Każde dziecko dla mamy zrobi wszystko. Nawet w rodzinach trudnych, gdzie przemoc i alkohol.
Dziecko zrobi wszystko dla mamy.
Dziecko tak boi się o mamę, żeby nie zniknęła, żeby nie odeszła, nie umarła, że gotowe jest nawet umrzeć za nią.
To są podświadome ruchy widoczne w ustawieniach systemowych.
Dla ciebie mamo chętnie.
Chętnie dam się wykorzystywać, chętnie dam się kontrolować, chętnie umrę.
To wszystko z miłości…

Pobądź sobie z tym zdaniem:

Dla ciebie, mamo, chętnie

Powtarzaj je sobie w duchu, kiedy tylko poczujesz, że tracisz siły, kiedy tylko poczujesz, że mama cię pochłania. Zamiast walczyć, poddaj się. I powtarzaj do znudzenia:
Dla ciebie, mamo, chętnie

A, jak już się wysyci, jak już pojmiesz ten mechanizm i zobaczysz ile tam miłości, będziesz gotowa na postawienie granic.
Będziesz gotowa na słowo: “wystarczy”.
Już, mamo, wystarczy. Teraz idę do swojego życia i będę je żyła po swojemu.
Bo nie mogę ci pomóc. Jestem na to za mała.
I to będzie po dorosłemu postawiona granica. Nie w walce, nie w wyczerpaniu.
W bezsilności i poddaniu. W zrozumieniu, że z miłości dajesz się z energii ssać.
W zrozumieniu, że nie jesteś w stanie sprawić, by mamie żyło się lepiej.
W zrozumieniu, że najlepszym, co możesz zrobić dla uznania jej wielkości, jako matki, to być szczęśliwą.
Żeby widziała cię uśmiechniętą i mogła się twoim szczęściem cieszyć. Ale ta jej radość jest wtórna.
Szczęśliwa jesteś, przede wszystkim, dla siebie.
Wtedy też będziesz miała siłę stanąć w dorosłości przy swojej córce.
I w pozwoleniu na jej usamodzielnienie się.
I wtedy też partner odpowiedni się znajdzie.
Bo będziesz miała siłę równą przy nim stanąć, jako partnerka, a nie mama czy dziecko.

Publikacja za zgodą pytającej.
Dziękuję za szanowanie praw autorskich.
Katarzyna Stańczak
coach oddechem i certyfikowana terapeutka połączonych metod:
– Systemowej pracy z rodziną wg Berta Hellingera
– Szkoły Miłości w Rodzinie wg etyki Prekop
Dziękuję  Gerd Altmann (geralt).
To już drugie zdjęcie od Ciebie.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o