Jak udało mi się schudnąć, odzyskać siłę i radość życia?

Jak udało mi się schudnąć, odzyskać siłę i radość życia?

Ten post jest kontynuacją mojej historii z wpisu Byłam stara, wielka i gruba.
Jeśli go nie czytałeś, zacznij od niego, żebyś miał jasność o czym piszę tutaj.

Przede wszystkim spieszę w wyjaśnieniem, że nie o schudnięcie samo w sobie chodzi.
Nie napiszę o żadnej diecie cud, o żadnych suplementach, lekach, ani zmianie sposobu odżywiania.
Schudnięcie to tylko (albo aż!) skutek uboczny tego, co się z  moim życiu zadziało.
Schudnięcie, niejako, wydarzyło się samo, mimochodem.

W przełomowym roku 2014 r. usłyszałam o szkole Coachingu Oddechem.
Nie miałam na nią pieniędzy. Czułam całą sobą, że bardzo chcę iść w tym kierunku, ale nie miałam pieniędzy.
Nigdy nie miałam na nic pieniędzy. Zwłaszcza na swoje potrzeby i pasje. Zazdrościłam innym, że chodzą na różne warsztaty i kursy, bo ja nie mogłam sobie na to pozwolić.
Czytałam tylko książki i darmowe materiały w internecie. I czytałam siebie.
Od zawsze wiedziałam i widziałam więcej, patrzyłam jakby ponad szczegółem, ponad człowiekiem z jego problemem, ponad kłótnią czy nieporozumieniem. Znajdowałam tam rozwiązania, które wydawały mi się zupełnie proste. Tak proste, że dziwiłam się, że nikt wcześniej na to nie wpadł. Nie zawsze byłam rozumiana, kiedy się nimi dzieliłam. Czasem to zrozumienie przychodziło po pewnym czasie. Dzieliłam się jednak  tylko z najbliższymi przyjaciółmi, bo to nie było dla mnie nic wielkiego. Ot, widzę rozwiązanie ponad wymiarami.

Myślałam, że wszyscy tak mają i mogą, że chodzi po prostu o moje spojrzenie z dystansu, nie będąc zaangażowaną emocjonalnie, stojąc z boku. Ale okazywało się, że nie wszyscy tak mają jednak. Dziś wiem, że wszyscy tak mają. Tylko nie widzą. Nie chcą widzieć, zapomnieli widzieć, boją się widzieć. Albo nie mogą. Przyczyny są różne.

Jak udało mi się schudnąć, odzyskać siłę i radość życia?

Dziś, dzięki swojej drodze, wiem co to znaczy nie chcieć widzieć, bać się widzieć i zapomnieć widzieć. Sama się bowiem swojej mocy wystraszyłam, więc przestałam i zapomniałam widzieć. Pogrążyłam się w marazmie.
Umysł wariował, wpadłam w depresję.
Ciało dawało mi znaki jak jest mu niewygodnie starzejąc się w przyspieszonym tempie i grubnąc.
Emocje zepchnięte i zamrożone głęboko nie miały szans wybrzmieć.
A moja dusza cierpiała nie mogąc robić tego, co kocha.
Ale duszy nie słyszałam.
Kiedy jesteś w rozsypce, osobno umysł, ciało i emocje – duszy usłyszeć nie ma szans. Jej głos dochodzi tylko wtedy, kiedy trzy pozostałe elementy – ciało, umysł, emocje są zintegrowane. Kiedy masz z nimi łączność, kiedy masz do nich dostęp. A ja byłam całkowicie w swojej głowie, snując czarne myśli, nie słuchałam ciała i odcięłam się od emocji, czyli uczuć.

Byłam jak zombie. Znasz to uczucie?

Byłam stara, wielka i gruba.

I w tymże przełomowym 2014 r. usłyszałam o szkole Coachingu Oddechem. Nie miałam na nią pieniędzy. Czułam całą sobą, że bardzo chcę iść w tym kierunku, ale nie miałam pieniędzy. Po raz pierwszy w życiu tak bardzo czułam, że chcę, chcę iść właśnie tam. To na pewno coś dla mnie. Byłam tak zdesperowana, tak zmęczona sobą jako zombie i tak pewna, że tego właśnie chcę, że poszłam. Poszłam do szkoły Coachingu Oddechem.
Skąd wzięłam pieniądze?

Cóż, znalazły się.

Zrobiłam analizę przychodów i wydatków, zrezygnowałam świadomie z czegoś, by móc mieć coś innego. Zaczęli przychodzić do mnie klienci na Tarota.
(jeśli interesuje cię Tarot, przeczytasz i mojej drodze z nim tutaj: TAROT).

Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć.
Paulo Coelho, Alchemik

I tak właśnie było.
Co dała mi szkoła Coachingu Oddechem?
Bardzo, bardzo wiele.

Jak udało mi się schudnąć, odzyskać siłę i radość życia?

Odgrzebałam i rozmroziłam swoje emocje, przewartościowałam przekonania, dostrzegłam, że miałam bardzo niskie poczucie własnej wartości. Zobaczyłam skąd to niskie poczucie własnej wartości płynie i wtedy mogłam je zmienić. Mogłam się od nowa zbudować.
Nie na siłę, tak się nie da. Najpierw trzeba zobaczyć przyczynę.
Zobaczyć i podejść do niej ze zrozumieniem i szacunkiem. Dopiero wtedy ma szansę zaistnieć zmiana.
Walka z niskim poczuciem wartości jest nieskuteczna. Walka z jakąkolwiek niewygodną emocją jest nieskuteczna. Próba pozbycia się jakiejś emocji w walce, na siłę powoduje, że ta emocja, której chcemy się pozbyć, jeszcze bardziej się wzmacnia.
Na pewno to znasz, nieraz próbowałeś. Pewnie masz za sobą próby wyparcia złości, strachu, poczucia winy czy innych trudnych emocji. Wszystko działa dopóki nie zdarzy się coś, co wyprowadzi cię z równowagi, prawda? Wtedy okazuje się, jak kruchy i pozorny był twój spokój, jak nietrwałe poczucie szczęścia czy sukcesu.
Rozmrażanie emocji, powoli, jedna po drugiej, odzyskiwanie czucia swoich uczuć spowodowało, że zaczęłam powoli słyszeć. Zaczęłam słyszeć cichutki, zapomniany, głos swojej duszy.
Kiedy jesteś w rozsypce, osobno umysł, ciało i emocje – duszy usłyszeć nie ma szans. Jej głos dochodzi tylko wtedy, kiedy trzy pozostałe elementy – ciało, umysł, emocje są zintegrowane. Kiedy masz z nimi łączność, kiedy masz do nich dostęp. A ja byłam wcześniej całkowicie w swojej głowie, snując czarne myśli, nie słuchałam ciała i odcięłam się od emocji, czyli uczuć.

Jak udało mi się schudnąć, odzyskać siłę i radość życia?

Zaczęło się więc od udziału w rocznej szkole Coachingu Oddechem w przełomowym roku 2014. To tam, w tej szkole zaczęły rozmrażać się emocje. To tam przypomniałam sobie, że coś takiego, jak emocje w ogóle istnieje i dowiedziałam się jak bardzo są one ważne.
Potem była roczna szkoła rozwoju osobistego dla kobiet – Widnokrąg i jeszcze większe rozmrożenie i odzyskanie uczuć.

I wtedy zaczęłam chudnąć. Pierwsze 10 kg poleciało w kilka miesięcy. Nie pamiętam dobrze, cztery czy sześć.
Z 75 kg zjazd do 65 kg jak po maśle. Beż żadnego wysiłku. Bez żadnej diety czy ćwiczeń. I na tych 65 kg waga się zatrzymała na kolejne cztery czy sześć miesięcy. Zauważyłam, że mam obwisłą skórę na brzuchu, ramionach, twarzy. Najwyraźniej mój mądry organizm dał mi czas na oswojenie się z nową sytuacją, a moje kochane ciało zawołało – teraz twoja kolej, zadbaj o mnie.

Zaczęłam biegać i ćwiczyć. Zaczęłam też częściej swojego ciała dotykać, wmasowywać kremy i balsamy.
Obwisy i zmarszczki zaczęły znikać. Ciało się ujędrniło, a twarz wygładziła.

Zgubiłam kolejne 3 kilo, potem jeszcze dwa.

Dziś ważę 60 kg, od ponad roku waga waha się najwyżej pół kilograma.
A ja wciąż idę swoją drogą dalej i dalej.

Jak udało mi się schudnąć, odzyskać siłę i radość życia?

Ukończyłam Szkołę Nowych Ustawień Rodzin metodą Berta Hellingera (o ustawieniach przeczytasz tutaj: Ustawienia systemowe metodą Berta Hellingera).

Ukończyłam pierwszy etap nauki w Instytucie na rzecz Pojednania w Rodzinie Anny Choińskiej (o metodzie pojednania z rodzicami wg Jiriny Prekop przeczytasz tutaj: Pojednanie z Rodzicami wg etyki Jiriny Prekop).

Stosuję również ustawienia intencji i pracę z traumą wg Franza Rupperta i wiele, wiele innych metod. Niektóre z tych metod znałam już wcześniej, ale zupełnie ich nie doceniałam, ani też z nich nie korzystałam. O niektórych zapomniałam.

Wraz z odzyskanymi emocjami odzyskałam dostęp do swoich zasobów i talentów. Przydają mi się bardzo wszystkie, wszystkie okazują się ważne, zarówno np.ukończone studia prawnicze, jak i praca z Tarotem.
(jeśli interesuje cię Tarot, przeczytasz i mojej drodze z nim tutaj: TAROT).

Odzyskiwanie emocji to proces. Nie da się zrobić tego ot tak, na pstryknięcie. Zwłaszcza, jeśli jest to program, którym się całe swoje życie kierujemy. Żyjemy tym programem 20, 30, 40, 50 czy 60 lat, więc trochę potrwać musi, zanim się przeprogramujemy.
Ale zapewniam cię, że można, skoro udało się to mnie i wielu moim klientom, dlaczego nie miałoby udać się tobie?

Dziś jestem coachem oddechem i certyfikowaną terapeutką połączonych metod:
– Systemowej pracy z rodziną wg Berta Hellingera
– Szkoły Miłości w Rodzinie wg etyki Prekop

Przeszłam kawał drogi i dzielę się chętnie, pokazując drogę innym.
Najważniejszymi dla mnie jest metodami, które stosuję w pracy z innymi są:

  • sesje oddechowe
  • ustawienia systemowe według Berta Hellingera
  • pojednanie z rodzicami wg Iriny Prekop
  • ustawienia intencji wg Franza Rupperta

Na bazie tych czterech metod, modeli czy też nurtów zbudowałam swój autorski projekt warsztatowy.

Chciałbyś dowiedzieć się o nim więcej?

Kliknij:

Twój dom, Twoje miejsce – cykl warsztatów

Moją misja i celem jest, aby moi klienci jak najszybciej uzyskiwali dostęp do własnej MOCY i swoich zasobów oraz stawali się samodzielni.
Katarzyna Stańczak

Jeśli to, co tutaj przeczytałeś w jakiś sposób rezonuje z tobą, koniecznie skontaktuj się ze mną.
Oprócz warsztatów prowadzę też sesje indywidualne.

Zapraszam

Katarzyna Stańczak
Coach oddechem i certyfikowana terapeutka połączonych metod:
– Systemowej pracy z rodziną wg Berta Hellingera
– Szkoły Miłości w Rodzinie wg etyki Prekop

KONTAKT