Obudź w sobie rozzłoszczone dziecko

Obudź w sobie rozzłoszczone dziecko

Co robisz z niewygodnymi emocjami?

Co robisz ze złością, smutkiem, nienawiścią czy rozpaczą?

Załóżmy, że jesteś wkurzony, mocno wkurzony. Dajmy na to na swojego szefa.
Przecież nie wydrzesz się na niego, nie wywalisz mu w twarz, że jest skończonym idiotą, prawda? Nie możesz, nie wypada, miałbyś nieprzyjemności…

Załóżmy, że jest ci smutno, rozdzierająco smutno.
Chce ci się płakać, ale jesteś wśród ludzi, masz ważne spotkanie.
Przecież nie zaczniesz ronić nagle łez jak jakaś niezrównoważona emocjonalnie wariatka, prawda? Nie możesz, nie wypada, miałabyś nieprzyjemności.

No więc co robisz z tymi emocjami, kiedy się pojawiają i wyrazić ich nie możesz?

Tłumisz.
Dusisz w sobie.
Zamiatasz pod dywan.
Zakopujesz głęboko w siebie i szczelnie zamykasz korkiem. Jak butelkę.
A one tam buzują, buzują. Jak gazowany napój. Albo młode wino.
Proces fermentacji trwa. Tyle, że kiedy wino robi się w dymionie czy gąsiorze ( to chyba to samo), powietrze ma ujście. Musi mieć.
A ty zatkałeś się szczelnie.
A tam fermentuje, buzuje. Już wiesz co się stanie, prawda?

Jak często zdarza ci się tracić nad sobą panowanie?
Kiedy nieoczekiwanie, pozornie mała rzecz sprawia, że wybuchasz? Wiesz dlaczego, prawda? Czasem ujść musi.

A może nie wybuchasz, może potrafisz dusić w sobie w nieskończoność.
A potem boli cię głowa, plecy, kark, szczęki? Wiesz dlaczego, prawda?
Potrzeba wiele, bardzo wiele siły, żeby tę buzującą fermentację pod kontrolą utrzymać.

Napnij całe ciało, napnij każdy mięsień, z całych sił, nie puszczaj. I spróbuj wytrzymać 7-8 minut. Albo przynajmniej 4-5 minut.

Ciężko? Pewnie, że tak.

To teraz wyobraź sobie, a raczej zdaj sprawę z tego, że tak właśnie walczysz każdego dnia.
Tyle energii, tyle swojej siły, poświęcasz na stłumienie emocji.
Tyle mocy idzie na utrzymanie korka. Nieźle, co?
Nic dziwnego, że jesteś wiecznie zmęczona.

A jakby to było, jakbyś przestała walczyć? Co najgorszego by się stało?

Spójrz na małe dzieci, one nie walczą. Chcą płakać – płaczą, chcą wrzeszczeć – wrzeszczą.
Co ciekawe, żadna emocja nie trwa u nich długo. Powrzeszczą, popłaczą, a za chwilę się śmieją. Widziałaś to pewnie nie raz. A, jeśli nie – poobserwuj. Udaj się na najbliższy plac zabaw i patrz.

Chcę ci zaproponować, żebyś rozluźnił teraz szczękę, kark i dłonie.
Żebyś pozwolił korkowi wystrzelić, a emocjom się wydostać.

Obudź w sobie rozzłoszczone dziecko, przypomnij sobie jak to jest.
Wrzeszcz, płacz, wyrzuć to z siebie.

W sesjach oddechowych daję ci ku temu bezpieczną przestrzeń.
Nikt cię tu nie ocenia, nikt niczemu się nie dziwi.
Możesz krzyczeć, możesz się złościć, albo płakać do woli.

Na czym polegają sesje oddechowe?

Nie masz przekonania? To napnij każdy mięsień i wytrzymaj kolejne 7 minut.
Całe życie masz zamiar tak się spinać? Czy w końcu odpuścisz?
Ulga jest niesamowita, gwarantuję.

Jeśli robisz to, co zawsze, dostaniesz to, co zawsze.

Zrób inaczej.

Obudź w sobie rozzłoszczone dziecko i zobacz jak to jest.

Zapraszam na sesje oddechowe.

Nazywam się Katarzyna Stańczak. Jestem coachem oddechem
i certyfikowaną terapeutką połączonych metod:
– Systemowej pracy z rodziną wg Berta Hellingera
– Szkoły Miłości w Rodzinie wg etyki Prekop

Chcę, abyś jak najszybciej uzyskał dostęp do własnej MOCY i stał się samodzielny.


Kontakt

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o