Relacje z mamą, wybór drogi życiowej

Relacje z mamą

Jestem w takim etapie życia że nie wiem co mam dalej zrobić, czuje się jakbym stała w miejscu.
Mam dwa nurtujace mnie pytania na które bym chciała znaleźć odpowiedz albo przynajmniej
jakąś wskazówkę:

1) Czy w przyszłości poznam jakiegoś faceta chodzi mi o to żeby nie zostać starą panną
(bo już zaczynam tracić nadzieje, a może wina leży po mojej stronie
i w nieświadomy sposób odpycham „potencjalnych” chłopaków)

2) Jak się ułożą sprawy między mną i moją mamą.
Dodam że to jest toksyczny związek (prawie całe moje życie jest sterowane przez nią .
Ciekawe jest dlaczego tak chce mną kontrolować?)

Jeszcze jak by było w miare możliwe to bym chciała wiedzieć
jak wygląda moja ścieżka życiowa na najblisze lata (a może to się wszystko jakoś łączy z moją mamą?)

Odpowiedź:

Jeśli chodzi o relacje z mamą – prawdopodobnie wychowywała Cię ona sama,
albo też relacje z ojcem były zaburzone. Twoja mama nie miała wsparcia w mężczyźnie.
Teraz Ona boi się o Ciebie jak każda matka boi się o swoją córkę.
Boi się, że powtórzysz jej błędy, że będziesz skazana na siebie.
Ma w tym trochę racji, bo jesteś młoda, wrażliwa i rozpaczliwie chcesz kochać i być kochaną.
Taka desperacja w poszukiwaniu partnera skutkować może dokonaniem niewłaściwych wyborów.
Skąd takie obawy o zostanie „starą panną”? – nie używa się już dziś takich stwierdzeń 😉
Wiele wspaniałych wartościowych kobiet jest singielkami, niektóre nawet z wyboru.
Jesteś jeszcze bardzo młoda – wszystko przed Tobą, po co przedwcześnie zawiązywać sobie życie?
Korzystaj z młodości, baw się, czerp przyjemność ze studiów – wszak łączą się one nie tylko z nauką,
ale również ze spotkaniami z rówieśnikami, ciekawymi imprezami, dodatkowymi zajęciami…
Mam nadzieję, że sama świadomie wybrałaś kierunek studiów, nie pod naciskami mamy, (…)
powinny dać Ci one satysfakcję. Daj się porwać wirowi życia, a z czasem znajdzie się i partner.
Jeśli mam rację co do zaburzonej relacji z ojcem, bądź całkowitego jej braku –
to może być źródło Twoich problemów.
Kontakt z ojcem jest ważny dla budowania prawidłowych relacji z mężczyznami.
Być może podobają Ci się mężczyźni starsi… Być może rówieśnicy Cię denerwują…
Nie jest to jednak koniec świata, bo w dzisiejszych zwariowanych czasach mało kto ma szczęście
dorastać w tzw. zdrowych relacjach.
Obawiam się, że nie unikniesz porażek i błędów, jednak one są po to, żeby nas ukształtować.
Związanie się na stałe z pierwszym napotkanym facetem nie będzie dla Ciebie dobrym rozwiązaniem.
Jeśli przytrafią Ci się nieudane związki – czerp z nich jak najwięcej na przyszłość.
W twoim życiu powinno pojawić się więcej równowagi po 29 roku życia.
Nie oznacza to, że wtedy dopiero pojawi się ten jedyny, chodzi mi o życie jako całość,
o Twoje samopoczucie, mocne stanięcie na nogach, itp…
Wiem, że każda młoda dziewczyna marzy o wielkiej miłości i chciałaby spotkać ją jak najszybciej.
Jednak żaden mężczyzna nie da Tobie szczęścia, jeśli sama z siebie nie będziesz się czuła szczęśliwa
i spełniona.
Mamie spróbuj pokazać swoim zachowaniem, że jesteś odpowiedzialna,
chcesz wynieść jak najwięcej z nauki, że nie zrobisz żadnego głupstwa…
Masz w sobie dość siły, by wszystkiemu podołać…

Feedback:

Dziękuję bardzo ale to bardzo Pani opisała moją sytuację co do kropki jak i też sytuację mojej mamy.
Wszystko się zgadza, tak to prawda mój ojciec czyli mamy pierwszy mąż zginął tragicznie
(chociaż też słyszałam wersję że on po prostu odszedł od mamy i gdzieś mieszka) jak miałam około półtora roku.
Jak miałam 6 lat to mama ponownie wyszła za mąż, ale ja do dziś dzień nie potrafię zaakceptować go (nigdy nie mówię ojciec na niego tylko po imieniu) chociaż przed urodzeniem się brata to miałam lepsze stosunki z ojczymem…
Co do kierunków studiów to pierwsze 2 kierunki to były wybrane pod presją matki a dopiero
3 kierunek (czyli mój obecny) to ja się zbuntowałam i postawiłam na swoim i się z niego bardzo cieszę.
Obawy o zostaniu „starą panną” wynikają z tego że mama mi mówi że z moim podejściem do chłopaków(nie jestem typową jak na dzisiejsze czasy otwartą, odważną, rozgadaną dziewczyną)
to na pewno nią zostanę i nawet czasami to żartowała że powinnam zostać zakonnicą :/
Może jeszcze dodam że byłam wychowywane jako mała dziewczynka od półtora roku do 6 roku życia przez dziadków ,zastanawiam się czy to mogło jakoś wpłynąć na stosunki pomiędzy mną a mamą…