Trudny związek

Uwikłałam się w dość trudny związek

Ostatnio nie mogę znaleźć wspólnego języka z partnerem i odnoszę wrażenie, jakby cały świat nam wszystko utrudniał 😉
Chciałabym dowiedzieć się, kiedy i w jaki sposób to wszystko się rozstrzygnie, co się zmieni, czego się spodziewać.

Odpowiedź:

To nie świat Wam utrudnia, sami to robicie.
A jeśli masz takie przekonanie, to może świat chce powiedzieć, że nie jesteście dla siebie?
Jesteś bardzo zestresowana i zmęczona tą sytuacją, ciężko Ci ją udźwignąć,
masz wrażenie, że to wyłącznie na Twoich barkach spoczywa troska o ten związek.
Twój partner jest taki trochę jakby nieobecny, rozchwiany, może ma jakieś problemy,
o których nie chce Ci powiedzieć?
Z tej mąki raczej chleba nie będzie…
Jeśli zechcecie walczyć o ten związek – będzie to wymagało sporo energii, hartu ducha, zaparcia…
Nieporozumienia nie zakończą się zbyt szybko…
A Twoja siła i energia wkładana z tę relację będzie wciąż niepomiernie większa niż jego…
Zastanów się więc czy warto i czy starczy Ci sił…

Pytanie 2:

Jest tak jak piszesz – są problemy, o których on nie chce mówić,
w ogóle problem polega na tym, że on nie chce się otworzyć.
A bez tego związku nie stworzymy i już do tego doszłam jakiś czas temu.
Chciałabym zaopiekować się, dać mu coś ważnego, ale nie mogę, kiedy on tego nie przyjmuje.
Zastanawia mnie tylko, dlaczego tak jest, że zawsze kiedy ja chcę odejść
i dać temu spokój, on robi wszystko, żeby pokazać mi, że jednak powinnam czekać
i dać nam szansę.
Co to jest? Tylko pożądanie? A może strach przed porzuceniem?
Chciałabym myśleć, że za tym kryje się coś więcej, ale nie wiem, czy jest sens…

Odpowiedź 2:

Nie odejdziesz, jeśli nie jesteś do tego przekonana…
Musisz wiedzieć, czego chcesz.
Związek nie polega na tym, żeby jedna osoba drugą się opiekowała.
Żeby jedna była wciąż słaba i problematyczna, a druga zawsze ta silniejsza.
Polega na wzajemnym wspieraniu się.
Nie może być tak, że wciąż się stresujesz i czujesz się wyssana.
Życie na zewnątrz może Cię czasem wysysać, a związek ma dawać odpoczynek i wytchnienie.
Ale to TY musisz zdecydować ostatecznie.
Zrobić balans zysków i strat i podjąć jednoznaczną decyzję – zostajesz czy odchodzisz.
Taka huśtawka bowiem nie ma sensu.

Feedback:

Oj, ja dokładnie wiem, czego chcę. Rzecz w tym, że nie mogę tego mieć…
Wiem, że brakuje mi zdecydowania i że bez niego nie wybrnę z tej sytuacji.
Pracuję nad tym. Tyle tylko, że tli się we mnie cały czas taka iskierka,
podpowiadająca, że należy mi się happy end w tej historii. To sporo utrudnia. 😉

Miło mi się czyta to co piszesz, bo masz niesamowitą intuicję –
dokładnie wyczuwasz, o co w tym wszystkim chodzi.
Twoje wskazówki są bardzo cenne, oby udało mi się z nich zrobić użytek.