Jak zaakceptować słabą matkę?

Jak zaakceptować słabą matkę?

Pytanie:

Czy zaakceptowanie słabej matki pomoże mi uzyskać wsparcie innych kobiet z rodu?
Na pewno była w nim jakaś silna kobieta, która może mi pomóc.
Bo moja matka jest słaba.  Ja nie chcę taka być, potrzebuję siły.

Odpowiedź: 

Wsparcie rodu masz zawsze. Nic nie musisz robić. Pytanie brzmi czy go przyjmujesz.
Uważając matkę za słabą robisz się od niej większa. Nie chcesz tej słabości, nie uznajesz jej, chcesz być silna. Jakże chcesz mieć wsparcie, jeśli czujesz się lepsza?
Szukasz w rodzie tej silnej, odrzucając te słabe.
Robisz się od nich większa. Jak więc mają Cię wspierać?
Tworzysz wokół siebie pole ochronne, które nie przyjmuje ich wsparcia.
Jeśli jesteś od wszystkich swoich przodkiń większa, wsparcia nie potrzebujesz.
Czy mały i słaby może wspierać dużego i silnego? Cóż ma mu do zaoferowania?
Nie lubię słowa “zaakceptować”. W nim też jest pewna wyższość, wyparcie.
  1. Mama była słaba i zaakceptowałam to.  Ale ja nie chcę taka być.
  2. Uznaję Cię mamo, taką, jaka jesteś. Ja taka, jak Ty. Kobieta. Taka sama. Tylko mała.

Widzisz różnicę? Potrafisz ją poczuć?

Jesteś taka jak mama. Zawsze. Przecież jesteś w połowie z niej.
Im bardziej ją wypierasz, tym bardziej stajesz się do niej podobna, bo podążasz za nią z miłością.
Wszystko co jeszcze nie uznane, nie zobaczone, wyparte – chce się pokazać i być z miłością przyjęte.

Żeby odzyskać dostęp do wsparcia kobiet z rodu i poczuć, że je masz i zawsze miałaś,
musisz uznać, że One są tu duże, a Ty jesteś tu mała.
One były pierwsze. Bez nich nie ma Ciebie, to od nich przyszło do Ciebie życie.
One słabe? Mama słaba?
Czy wiesz ile trzeba siły, by urodzić dziecko? By zdecydować się je mieć? A potem wychować?

Co Ty tak naprawdę wiesz o swojej mamie?
O tym z czym musiała się zmagać, jakie miała życie, przez co przechodziła.
Słaba?
A czy wiesz co spowodowało, że stała się taka, a nie inna, właśnie taka, jedyna w swoim rodzaju?
Słaba? Przecież, pomimo wszystkich przeciwności dała radę.
Twoja mama.
Ona duża, Ty mała.

Uznanie jej wielkości da Ci potrzebną siłę.
Nic dziwnego, że czujesz się słaba, jeśli czujesz się większa od mamy, lepsza.
Ciężko to udźwignąć. Każdy przy tym słabnie.
To tak, jakby nasiono czuło się lepsze od drzewa.
Jakby nie chciało być brzozą, tylko dębem.
I z tej niechęci i złości nie chciało wykiełkować.

Twoja mama.
Zwyczajna kobieta. Człowiek. Potyka się, popełnia błędy.
Jak każdy z nas. Zwyczajna kobieta. Jakże ludzka.
Robiła wszystko najlepiej jak umiała. Właściwie.
Wszystko było właściwe.

Przeżyła swój poród, kiedy rodziła ją Twoja Babcia. Przeżyła dzieciństwo i młodość.
Wyrosła. Poznała Twojego tatę. I zdecydowała się na Ciebie.
I dzięki tej decyzji, Ty jesteś. Żyjesz.
Masz dzieci, prawda? Wiesz więc ile to siły trzeba…
Twoja mama. Człowiek.
Zwyczajna kobieta.
I nadzwyczajna.
Bo Twoja mama.
 
Publikacja za zgodą pytającej.
Dziękuję za szanowanie praw autorskich.

Katarzyna Stańczak
coach oddechem i certyfikowana terapeutka połączonych metod:
– Systemowej pracy z rodziną wg Berta Hellingera
– Szkoły Miłości w Rodzinie wg etyki Prekop

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o