Ta mała

Jeśli przy mamie nie umiesz być małą, to nie potrafisz przy partnerze być równą.

To zdanie, które zamieściłam kiedyś na Facebooku zainspirowało już wiele osób.
Dziękuję Darii Czarneckiej za zbudowaną wokół niego rozmowę, jeśli ktoś jeszcze nie słyszał,
a ochotę ma, zapraszam na youtube – link:
Stosunki z rodzicami – ustawienia systemowe i numerologia

A, jeśli wolisz oglądać, niż czytać – zapraszam i po ten wpis:
Ustawienia systemowe. Porządki miłości. Droga do rodziców

Ta mała

Dziś otwarła mi się taka przestrzeń, że chciałabym wejść w ten temat jeszcze głębiej.


Jeśli przy mamie czy tacie nie umiałaś być małą, to twoja wielkość może ci się mieszać.
Masz problemy z byciem równą czy większą.
Zamiast tego wszędzie wychodzić będzie ta mała.
Ta mała, która nie mogła albo nie umiała być mała przy rodzicach.
Bo ta mała tam jest w tobie. I chce być zauważona.

Skutki?
Nie potrafisz być równa, tam, gdzie równość jest nieodzowna.
Nie potrafisz być większa tam, gdzie porządek tej wielkości wymaga.

Przykłady?
Przy partnerze dobrze jest być równą.
A Ty jesteś raz większa, raz mniejsza. Albo mu matkujesz, albo jesteś słodką dziewczynką.
Nie wiadomo, co gorsze, brrr….
Przy swoich dzieciach bywasz mniejsza. Wymagasz od nich więcej, niż są w stanie unieść.
Obarczasz swoimi problemami.
Wciągasz je w sprawy, które powinny być sprawami dorosłych, w sprawy między tobą a partnerem.
I tak to się niesie.

Ta mała

W partnerstwie… Seks zanika, bo cóż to za seks z matką, albo córką? Kazirodztwo.
Już o tym kiedyś pisałam – Partner nie jest dzieckiem.

W rodzicielstwie… Twoje dzieci powtórzą ten sam schemat, który właśnie realizujesz.
Nie umiałaś być mała przy rodzicach? Nie mogłaś?
One też nie mogą.
Muszą być duże, bo nie czują twej mocy. A ktoś musi być duży i mieć tę moc.
Dlatego cię nie słuchają, dlatego wchodzą ci na głowę. Czują się uprawnione, mają moc.
Ale to odbije im się kiedyś czkawką.
Tak, jak tobie odbija się teraz.

Przy rodzicach jesteśmy dziećmi. Jako dzieci.
Potem dorastamy.
Rodzice zawsze będą więksi. Zawsze należy im się szacunek.
Ale kiedy stajemy się dorośli, czas wziąć za siebie odpowiedzialność.
Za swoje życie. Za partnerstwo. Za dzieci.

Jak poznać, że nie dorośliśmy?
Najwyraźniej widać to w tym, ze wszystko nas wkurza.
Albo mamy poczucie krzywdy, czy też niesprawiedliwości. Albo jedno i drugie.

Ta mała

Przykłady?
Nie lubimy swojej pracy, ale nie robimy nic, żeby ją zmienić. Za to uwielbiamy narzekać, jak to nam jest ciężko, jak to jesteśmy niedoceniani, mało wynagradzani. Jak dużo robimy dla szefa, dla firmy, a nikt nie zauważa.
A kto, tak naprawdę nie zauważał? Dla kogo tak się staramy? Komu chcemy zaimponować? Przez kogo chcemy być zobaczeni?
Mamy wrażenie, że partner robi nam na złość.
Zapomniał o waszej rocznicy i w tym właśnie dniu umówił się z kolegami.
Kogo nie było obok, kiedy potrzebowaliśmy? Kto był nieobecny?
Najlepsza koleżanka nie dzwoni już miesiąc. Mogłaby zapytać co u ciebie, bo ty tu depresję masz.
Kto, tak naprawdę, nie interesował się tobą, na czyj telefon, na czyją uwagę czekasz?
Wszyscy ci ludzie budzą w tobie dziecięce uczucia.
Te uczucia, których nie doświadczyłaś, nie przeżyłaś, nie dotknęłaś jako dziecko.
Bo nie umiałaś, nie chciałaś, albo nie mogłaś być mała.
Przy rodzicach. Przy mamie i tacie.

To dziecko w tobie będzie się odzywać w najmniej spodziewanych momentach.
To dziecko w tobie będzie się odpalać.
W partnerstwie. W relacjach. W pracy.

Jak wtedy będą postrzegać cię inni?
Wyobraź sobie, że przychodzisz do szefa prosić o podwyżkę.
A ten nagle zaczyna piskliwym głosem narzekać, że ma za dużo roboty, za dużo odpowiedzialności, a jeszcze ty mu głowę zawracasz.  Że już nie daje rady, że pracuje tak ciężko, a pieniędzy nie ma. Firma leży, ledwo zipie, a ty tego nie rozumiesz, nie doceniasz, co on dla ciebie robi, że trzyma cię w tej pracy, choć go na to nie stać.
Co sobie pomyślisz? Jak długo zechcesz tam pracować?
Wyobraź sobie, że uwodzisz swojego mężczyznę, zakładasz seksowną bieliznę, zapalasz świece, uśmiechasz się kusząco.
A on piskliwym głosem pyta dlaczego zjadłaś jego ulubione ciasteczka.
Nadal masz ochotę na seks?

Rozumiesz teraz? Dostrzegasz ten mechanizm?

Ta mała

No tak… Ale co z tym teraz zrobić?
Popatrz na mamę i tatę. Zobacz ich. Takich, jacy są, albo byli.
I zobacz siebie małego przed nimi. I zobacz te wszystkie swoje żale i pretensje dziecka.
Do mamy, że jej nie było, kiedy potrzebowałeś.
Do taty, że cię nie słuchał, kiedy opowiadałeś o zatargu z kolegą.
I popatrz na to dziecko w tobie i przytul je mocno.

A potem zobacz siebie jako nastolatka i swoje kolejne żale.
Do obojga z nich, że nie zgodzili się, żebyś jechał pod namiot.
Czyli za dużo się wtrącali, za bardzo. Mogli mniej.

I zobacz siebie jako dorosłego prawie. I znowu pretensje.
Że nie dali ci kasy na samochód.
Czyli za mało dali. Mogli więcej.

I zapytaj siebie, jak długo jeszcze? Może już wystarczy?
Może wystarczy już tych roszczeń, żali i pretensji?

Wszystko co mogli, już ci dali.
Za mało?
A skąd ty wiesz, jak oni się mieli?
Może to, co dostałaś, to było dla nich dużo? Tyle, ile mogli najwięcej?
Za dużo się wtrącali?
A skąd Ty wiesz, co nimi kierowało?
Może stracili kogoś? Ktoś umarł przedwcześnie? Dlatego tak się o ciebie bali? Żeby i ciebie nie stracić?
Nie cofniesz czasu, nie staniesz się znowu dzieckiem. Było, jak było.
Wszystko, co mogli już ci dali. Na tym wyrosłaś.
Teraz znajdź w tym swoją własną, osobistą moc i zrób z tym coś dobrego.
Wszystko już masz, wszystko dostałaś.
A co, jeśli to tylko życie? Jeśli nic ci nie dali więcej, poza życiem?
A co, jeśli to życie? Żyjesz. Oddychasz. Jesteś. Życie jest po to, żeby żyć.
Wszystko inne jest dodatkiem.

Kochana mamo.
Biorę życie od ciebie ze wszystkim, co do niego należy i co się z nim wiąże, za cenę, która zapłaciłaś i którą teraz ja płacę. Zrobię coś ze swojego życia, tobie na radość, nie pójdzie na marne.
Trzymam je mocno i z czcią, jeśli będzie mi dane, przekażę je dalej, jak ty.

Bert Hellinger

I to samo z tatą.
A potem jeszcze:

Wy jesteście właściwi dla mnie, tylko wy. Zgadzam się na was, właśnie takich.
Dziękuję za wszystko, co od was dostałem. To bardzo dużo, wystarczy.
Wszystko inne dam sobie sam.

Bert Hellinger

 

Dziękuję Mamie i Tacie za to, że jestem. To wcale nie było oczywiste.

Katarzyna Stańczak
coach oddechem i certyfikowana terapeutka połączonych metod:
– Systemowej pracy z rodziną wg Berta Hellingera
– Szkoły Miłości w Rodzinie wg etyki Prekop

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o